FREESTYLE.pl: logo [F -ka] FREESTYLE.pl: logo

Tu jesteś: FREESTYLE.pl >  Sport >  Artykuły >  Chasing the american dream

Artykuły

Chasing the american dream

Od:
Redakcja 
Data:
30 listopada 2015, 10:41
Ocena:
Ocena 0.00

Sezon właśnie ruszył, 3 dni na hali w Holandii i prosto na festiwal GoPow we Wrocławiu, gdzie udało się wygrać zawody (choć szłyśmy łeb w łeb z #dziekibasia, więc hajsik podzielony na pół, oby więcej takich akcji!). W związku z tym chyba już czas na filmowe podsumowanie poprzedniego! Potem parę słów od siebie dla tych wytrwalszych, którzy znajdą czas przeczytać.

W sumie jeszcze zanim klikniesz play to mocno w skrócie o tym co zobaczysz. Najpierw HeliCamp we Francji, gdzie poza dropem ze szczytu położonego obok Mont Blanc, zaliczyłam najgłębszy puch życia i to zaraz pod najkrótszym wyciągiem obok hotelu. Cały dzień w puchu dosłownie po pachy, płyniesz i nie chcesz przestać.

Fronside boardslide Foto: Fronside boardslide
Potem już Ameryka i Breckenridge, gdzie mieszkałam najdłużej, więc jest najwięcej materiału. Zaraz obok było Keystone, 20 minut skibusem. Krótki przerywnik, czyli Gaper Day w A-Basin, gdzie założyłam na nogi narty pierwszy raz od jakichś 10 lat. W Colorado tak naprawdę spędziłam większość zimy, 2 miesiące na przełomie luty/marzec/kwiecień.

Druga część tripu to Oregon, Mt. Hood. Bardziej wiosenny klimat, zbliżony do Les Deux Alpes latem. W końcu to dom dla najbardziej znanych summer campów na świecie – Windells oraz High Cascade. Z tymże w Oregonie nie mają gór, tylko wulkany. Jest ich może 5 na horyzoncie i tak jeżdżą na tej jednej górce. Zobaczycie ujęcia ze wspinaczki na szczyt Mt. Hood, klika strzałów z parku i ujęcia z największej chyba przygody podczas całego tripu, czyli wspinaczki do jaskiń lodowcowych położonych na drugiej stronie wulkanu. Enjoy!


Jeszcze tu jesteś? Podobało się? Jak to mówią w Ameryce “share if You care”. Jeśli mój edit może jeszcze kogoś zainspirować do podróży lub podsycić zimową zajawkę to dziękuję każdemu kto go udostępni.

Ciężko uniknąć prób napisania całego tomiku w jednym poście, bo streszczenie tripu życia, który trwał prawie 4 miesiące to nie łatwe zadanie. (Podjęłam próbę w drugim akapicie, sami oceńcie, jak wyszło.) Jednocześnie o czym pisać w poście, który po długiej przerwie przypomni internetowym znajomym, że jeszcze żyję i może mam coś ciekawego do powiedzenia? Trudno zdecydować co ma trafić do mojego wirtualnego życiowego portfolio i czy będzie ciekawe. Napiszę więc trochę filozoficznie, jeszcze trochę o USA i trochę o przyszłości, a Wy możecie wybrać fragment, który Was interesuje. Ostrzegam, że się strasznie rozpisałam, więc może sobie dawkujcie, jeśli wciąż chcecie wszystko przeczytać!:)

FILOZOFICZNIE o ŻYCIU

Ciekawie czyta się swoje słowa sprzed ponad pół roku, a właściwie prawie 9ciu miesięcy, bo tyle czasu minęło od ostatniego postu. Daje to dużo do myślenia i pozwala wyciągnąć pewne wnioski. Trochę, jak spoglądanie w otchłań facebook’a i odgrzebywanie zdjęć, czy postów sprzed kilku lat. W sumie ostatnio facebook robi to za nas…

Zacznę od tego, że całkiem nieźle idzie mi pisanie bloga i muszę przyznać, że jestem z tego powodu bardzo dumna. No nic, jak to mówią – ŻYCIE! Tak duża częstotliwość wrzucania postów poniekąd sama w sobie reprezentuje co się ze mną działo przez ten czas. Zdecydowanie nie chcę przez to powiedzieć, że nie działo się nic, wręcz przeciwnie, działo się całkiem sporo. Ta wirtualna pustka, jeśli chodzi moją obecność w social media, była faktycznie spowodowana życiem i poniekąd jestem z niej dumna. Nie licząc ostatniego miesiąca, gdy nadrobiłam chyba wszelkie zaległości fejsbuko-godzin, z których nie jestem zadowolona ani trochę.

Prawda jest taka, że kiedy tylko jestem w podróży to korzystanie z neta staje się utrudnione. Nie dlatego, że nie mam ze sobą odpowiednich urządzeń, czy dostępu do sieci, bo zazwyczaj mam. Dlatego, że w podróży przeszkadza właśnie to życie. Nie ważne, czy to 3 dni, czy 4 miesiące, dzieje się w okół tyle rzeczy, że na szczęście zapomina się o wirtualnej rzeczywistości, a nie odwrotnie.

Oglądaliście, któryś z tych bardzo modnych filmów tłumaczących nam, jak bardzo społeczeństwo jest obecnie uzależnione od technologi i ekranów? Jeśli nie, to jeden z nich. Muszę przyznać, że jestem fanką tego typu twórczości i pewnie dla niektórych to hipokryzja, że oglądamy te filmy na YouTube, a potem udostępniamy na facebook’u zamiast natychmiast rzucić wszystko i spotkać się ze znajomymi. Według mnie istnieje jednak ten złoty środek i choć filmy te to skrajne obrazy, bo takie trafiają do odbiorcy, to pędząc dwoma palcami po touchpadzie przez autostradę treści na social media (ale poetycko) może ktoś się zatrzyma, obejrzy i następnym razem będąc ze znajomymi na mieście odłoży komórkę na bok. To co będziemy pamiętać za kilka lat, to na pewno nie te momenty z nosem w ekranie. Pamiętajmy, że wspomnienia to najlepsze, co można w życiu kolekcjonować. Zmieniajmy się małymi krokami, byle do przodu! A z fb korzystajmy, ale z umiarem.

Wracając do puenty, cieszę się, że będąc w USA żyłam tam na miejscu, nie tu w sieci i moja kolekcja wspomnień poszerzyła się znacząco. Chociaż plany były inne i na blogu chciałam się dzielić z Wami swoimi przygodami. Myślę, że to też da się pogodzić, ale w grę wchodzi jeszcze moje lenistwo do spraw własnych, z którym spróbuję walczyć intensywniej w tym sezonie!

ŻYCIOWO o USA

Jak już pisałam wcześniej, nie da się streścić całego tripu w jednym poście. Zamiast tego spróbuję zrobić małą sekcję FAQ.

Zadowolona z tripu?
Jak najbardziej! Wycieczka była warta każdego $ ciężko zarobionego w Norwegii. Mnóstwo nowych znajomości, życiowych doświadczeń, dni na śniegu. Były wzloty i upadki, ale na pewno niczego nie żałuję!

Z kim pojechałaś i jak to w ogóle ogarnęłaś?
Poleciałam sama, początkowo miała mnie przyjąć znajoma w Breck. Niestety miała swoje problemy, jak każdy, więc tydzień przed wyjazdem zdałam sobie sprawę, że chyba nie do końca mam gdzie spać po przylocie. 3-4 dni na fb, setki wiadomości i udało się załatwić nocleg na kolejne 2 miesiące. Wniosek? Pomagaj ludziom, poznawaj ludzi, nigdy nie wiesz kto może Ci pomóc w przyszłości.

Jak progres?
Progres jakiś jest, oceńcie sami, aczkolwiek nie taki, jak ten planowany przeze mnie. Niestety wróciła kontuzja kostki na samym początku, a potem doszły do tego drobne kontuzje m.in. łydki, barku i odbita pięta. Z jednej w drugą i tak człowiek jeździ, bo bardzo chce, ale się ogranicza, bo strach przed kolejną gra dużą rolę. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Jest lekcja, że trzeba dużo większy nacisk kłaść na przygotowanie organizmu do sezonu, bo snowboard to jednak ciężki wycisk dla naszych stawów i mięśni.

Wyciąg w chmurach Foto: Wyciąg w chmurach
Jak warunki i parki?

Snowparki na najwyższym poziomie, nastawione na długie przejazdy i dużą skuteczność. Powiedziałabym, że typowo pod zawody. W ciągu dnia park crew poprawiała przeszkody kilka razy. Wyciągi, co mnie zaskoczyło, gorsze niż w Polsce miejscami. W Breck i Key na park prowadzą dwuosobowe krzesełka, takie starej daty, co nie zwalniają przy wsiadaniu i jadą sto lat na górę. Na szczęście parki są tego warte. Śniegowo było dobrze, aczkolwiek w USA była to jedna z gorszych zim od kilku lat. W Mt. Hood oficjalnie najgorsza od kilkudziesięciu i tam już było to zdecydowanie odczuwalne.

Jak ludzie i klimat? Wracasz tam jeszcze?
Ludzie, których poznałam wszyscy byli mega otwarci i pomocni. Pisałam to zresztą w pierwszym poście po przylocie. Ludzie, z którymi mieszkałam byli dla mnie, jak rodzina. Miałam duże szczęście trafić na takie ekipy i zawrzeć przyjaźnie, mam nadzieję, na całe życie. Czy wrócę? Chciałabym. Jednak taka wycieczka to naprawdę duże koszty, a przede mną jeszcze inne kontynenty do zwiedzenia. Zobaczymy, co życie przyniesie!

PRZYSZŁOŚCIOWO o PLANACH

Co przyniesie nadchodząca zima? Mam nadzieję, że dużo śniegu. Poświęcam się dalej swojej pasji, w tym sezonie na 200%. Trochę własnych projektów, trochę pracy, jako instruktor/pilot/wychowawca (wciąż szukam, jakby ktoś miał propozycje), trochę startów w zawodach. Będę w Polsce, będę w Europie. Chcę działać i rozwijać polską scenę snowboardową. Zachęcać dziewczyny, by brały dechy i się nie bały uderzać na przeszkody. Zobaczymy co z tego wyjdzie.

Let it snow!

~puotka

fot. Mateusz Bocian/ROCK'n'RIDE

Dostępne w kategoriach

snowboarding sport

Komentarze

:     :    
Chcesz się wychylić i skomentować? - zaloguj się! ...a jak nie masz konta to dołącz do nas!

Podziel się


Super Enduro


Najnowsze  






Ostatnio dołączyli

Co się dzieje na FREESTYLE'u

  • alik
  • Skejcik
  • VIENIO
  • Forfiter
  • mgl
  • Redakcja
  • angie
  • lotar
  • Macko
  • jozefa
  • MalagA
  • wolfik
  • Kamiq0312
  • Oluś159
  • dorskilukasz
  • kamieniu
Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Wasze oczekiwania. Zamknij i nie pokazuj więcej tego komunikatu
Więcej informacji w naszej Polityce prywatności